Jeden ksiądz u mnie w kościele miał kazanie

19 października 2011, 21:37 · Moonspell

Święta prawda. Jeden ksiadz u mnie w kościele miał kazanie, w którym mydlił naiwnych ludzi....

Palikot chce kościół opodatkować, tacę.

Kościół się jak zwykle oburzył.

Ale on mówi, że płacą podatki 50% mniejsze, tyle że tym jest obciążany w większości kościół a nie parafia!

Prawił też, że taki ksiądz emeryt ma marne pieniądze za jego pracę.

Ja pytam, jaką pracę? Siedzenie w konfesjonale i branie 50zł za intencję?

Jakimś trafem dowiedziałam się, że te marne pieniądze to ~1100 złotych, ale to tylko z 1 emerytury, nie licząc emerytury ze szkoły itp.

Dobra... jedzenie ma opłacone, ogrzewanie... nie ma rodziny, dzieci.

W niektórych rodzinach 5 osobowych ~1100 ma jedna osoba na utrzymanie rodziny w tym opłaty... O czym to mówić?! Najciekawsze jest to, jeden ksiądz mi powiedział, że jak on wyżyje za 5tysięcy miesięcznie? Wcale się nie dziwie dlaczego ludzie odwracają się od kościoła.

Dlaczego 1000/2 kapłanów jeździ "furami" a nie maluchami?

---

0 △|▽


    Komentarze (8):


    Neterenve
    19 października 2011, 21:38

    W Boga wierzę, bo wierzyli moi poprzednicy i wierzą rodzice.

    To chyba niezbyt dobry powód do wiary. Boga trzeba doświadczyć a nie wierzyć z powodu tego, że wierzą bliscy. Trochę nonkonformizmu by się tu przydało.

    0 △|▽


      Most Popular
      19 października 2011, 21:45

      Bóg jest przekazywany z pokolenia na pokolenie, ale to od tego doświadczamy Boga. Od tego, że ktoś kogo kochamy, wierzy. To nic złego wypowiedzieć się o tym, że wierzę, bo inni wierzą. Tu występuje co prawda taki obowiązek tego, że jak uczyli, ma być!

      0 △|▽


        Moonspell
        19 października 2011, 21:46

        ~30 lat temu partia komunistyczna podnosiła ceny żywności jak i podatek VAT.

        W Polsce była okropna biedota. Nie można było nic mówić i obrażać głów państwa, o religii nie można było pisnąć! Ksieża prawili msze na otwartym polu narażając się! Kościoły zamykano. Ludzie bali się cokolwiek mówić, bo bali się donosicieli. Robotnicy w stoczniach buntowali się i tak stworzyła się solidarność.

        Co ważne, robotnicy, którzy nie chodzili do kościoła nawrócili się i przyjęli sakrament pokuty.

        W solidarności znalazł się ksiądz Jerzy Popiełuszko, który nie wyparł się wiary i oddał za nią życie jako męczennik!

        ----

        0 △|▽


          Silvan Felvar
          19 października 2011, 21:47

          Mylisz się. Skoro mój kolega nie wierzy to ja również mam byc taki ? A jeśli moja żona będzie niewierząca to co wtedy ? Nie zmuszę jej przecież do zawarcia kościelnego ślubu a tym bardziej do wiary. Takie osoby trzeba uświadamiać, może kiedyś zmienią zdanie.

          0 △|▽


            Most Popular
            19 października 2011, 21:51

            Raczej o kogoś "kochanego" chodziło mi o rodziców :D Oni albo Ci wiarę przekazują i jesteś wierzący, albo sami nie wierzą i Ty tak samo.

            A o żonę to znam takie małżeństwa, które wzięły tylko ślub cywilny. Ale żona jest wierząca, najczęściej? Rozwód. Ale jest też małżeństwo w którym wierzy żona, mąż nie, ale żyją z tym razem. Wierzą razem w swoją miłość.

            0 △|▽


              zbyszek dziwy
              19 października 2011, 21:51

              Oni po prostu pomogli mi w "doświadczaniu" wiary, w jej pogłębianiu.

              0 △|▽


                Most Popular
                19 października 2011, 21:54

                Czyli to co napisałem pod postem oskitoy. :P

                0 △|▽


                  mamousunkonto
                  19 października 2011, 22:00

                  Mylisz tradycję z wiarą. Tradycja to przekazywanie z pokolenia na pokolenie. Także zwyczajów religijnych jak np. dzielenie się opłatkiem, kolędowanie itp.

                  @Nalitkusia:

                  W Czechach dalej można mówić o komunie... Z resztą, sami deklarują, że nie widzą różnicy... Księża są naprawdę mili, ale są w nieciekawej sytuacji, bo do kościoła w sporawych miejscowościach, na oko 20-30 tys. mieszkańców, nadmienię, do kościoła zabytkowego, na sumę przychodzi garstka osób, gdzie u nas ledwo ludzie się mieszczą w kościołach. Gdy przyszliśmy na mszę ksiądz do nas przybiegł i się dziwił, skąd te tłumy (4 osoby) Albo niewierzący, albo agnostycy. Co nie zmienia faktu, że są naprawdę mili i gościnni, dlatego szanuję innowierców, ciekawią mnie ich poglądy.

                  0 △|▽